otwieracz do oczu

Pięć i pół roku cierpiałem, rozpaczałem i błąkałem się po całym świecie w poszukiwaniu następcy mojego kubeczka, który pewnego zimowego, chatynkowego poranka został bestialsko pomordowany przez Bazylka (o zdarzeniu przeczytać można tu).
Aż tu wtem nagle, w sklepiczku sieci London Drugs przy ulicy Broadway moje chabrowe oczy ujrzały z dawna upragniony przedmiot. Identyczny, jak tamten sprzed lat. 

Jest sprawiedliwość.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>